Zamień fartuch na nos klauna

Bycie mamą na pełen etat to tak naprawdę bycie kucharką, sprzątaczką, pielęgniarką, psychologiem, taksówkarzem i home managerem 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu, bez możliwości L4 czy urlopu wypoczynkowego. To najczęściej ciężka praca, podszyta bezsilnością, wyczerpaniem, brakiem snu i walką z humorami małego człowieka. To także czas świetnej zabawy, wzruszeń i radości.

Mimo tak wybuchowej mieszanki emocji masz czasem wrażenie, że popadasz w rutynę. Dni wydają się od siebie nie różnić. Ciągle te same ścieżki spacerowe. Ten sam obiad, bo albo bobas wybrzydza na widok urozmaiconego menu albo z braku laku serwujesz znów to samo (bo najszybciej i najprościej). Te same zabawy, te same zajęcia, ciągle dziecko uwieszone twojej nogawki przybrudzonych domowych dresów. Przecież nie tak sobie wyobrażałaś macierzyństwo… Gdzie się podziała ta wymarzona kreatywna mama, spędzająca czas ze swoim maluchem na samych wspaniałych zajęciach, zachęcająca do poznawania świata, rozpoznająca wszystkie potrzeby małego człowieka, zaradna, kreatywna i wiecznie uśmiechnięta? No gdzie?!

Ja wiem gdzie. Zapewne stoi przy zlewie pełnym naczyń albo przy desce do prasowania lub w kółko zbiera te same zabawki i wrzuca do pierwszego lepszego pudła. Możliwe, że coś gotuje czy sprząta. Wyciera rozmazaną kaszkę ze stołu, krzeseł, podłogi i lampy sufitowej. Albo też ogarnia w końcu coś, do czego zbierała się ostatnie pół roku i nigdy nie mogła wygospodarować na to czasu. Segreguje ciuchy zimowe w szafie (jeszcze z zeszłego sezonu, bo z letnimi nie zdążyła), szuka przez pół dnia ważnych dokumentów, a w segregatorze znaleźć można wszystko oprócz tej jednej faktury. W końcu czyści lodówkę, bo jedzenie z niej zaczyna samo wychodzić. Zagląda też do sieci by zobaczyć co się dzieje obecnie na świecie, choć to rzadki przywilej. No cóż… Obraz Matki Polki Sprzątającej.

A dziecko jęczy i stęka. Bo piłeczka się wturlała pod stolik, bo zabawka za daleko leży, bo skarpetkę chce zdjąć, bo zrobiło pobudkę o nieludzkiej godzinie, bo ma taki humor, bo tak. A ty nie wiesz w co masz ręce wsadzić. Ja ci powiem gdzie. W macierzyństwo, a nie w obowiązki domowe. Korzystaj z przywileju bycia matką, a poczujesz, co tak naprawdę to znaczy. Obowiązki domowe same się nie zrobią, ale jeśli nie zajmujesz się nimi w kółko, będziesz miała więcej siły na ich ogarnięcie w innym terminie. Pamiętaj też, że część z nich powinnaś scedować na mężczyznę. A jeśli nie musisz palcem pokazywać i się o to upraszać, to jesteś w bardzo komfortowej sytuacji. Bądź mamą w czystej postaci. Zdziecinniej trochę 😉 To ci dobrze zrobi, a radość twojego dziecka będzie ogromna. Bądź wyczerpana zabawą, czytaniem książeczek, układaniem w kółko wieży z klocków i śmiechem. Zasypiaj z poczuciem spełnienia jako mama, a nie wzorowa gospodyni domowa.

Jeśli w macierzyństwo wkrada się rutyna – działaj od razu! Szukaj nowych wrażeń, zapewniaj maluchowi kontakt z rówieśnikami, poszukaj wsparcia, rozmawiaj z innymi matkami, które również są spragnione kontaktów z dorosłymi. Obecnie takich miejsc jest mnóstwo! Możesz zapisać dziecko na zajęcia adekwatne do jego wieku, które rewelacyjnie rozwijają umiejętności mowy, ruchu i kreatywności. Poszukaj w swojej okolicy klubów dla matek z małymi dziećmi. Rozmowa z innymi kobietami o problemach i radościach wplecionych w macierzyństwo może wydawać ci się zupełnie zbędna, tym bardziej jeśli bawią cię wzajemne kółka adoracji na placach zabaw. Czasem jednak warto spotkać się z ludźmi, wyjść z domu, porozmawiać o wszystkim i o niczym. Możesz znaleźć rozwiązanie sytuacji, z którą dotychczas sobie nie radziłaś albo poskarżyć się komuś, kto doskonale rozumie twoje problemy. Tego typu spotkania to świetna alternatywa dla żłobka. Maluszki spędzają cudowny czas na zabawie, a mamy mają chwilę na wymianę poglądów przy jednoczesnej obserwacji swoich pociech i ich postępów rozwojowych. Pamiętaj, że jesteś wzorcem dla swojego dziecka. Jeśli ty potrafisz nawiązywać relacje z ludźmi, jesteś komunikatywna i otwarta na nowe znajomości, to twoje dziecko również takie będzie.

Nie bądź nudną mamą. Szukaj nowych pomysłów na zabawy. Chyba nikomu nie trzeba przedstawiać wujka Google, który pomoże w każdej sytuacji. Poda źródła informacji z całego świata i pismem obrazkowym wyjaśni zasady gier i zabaw. Nie musisz więc znać języka chińskiego, włoskiego, francuskiego czy nawet angielskiego, żeby poznać nowe metody kreatywnego spędzania czasu z dzieckiem.

Spontaniczność zawsze mile widziana. Raz na jakiś czas zrezygnuj ze swoich planów, a jeśli takich nie masz, to jeszcze lepiej. Porzuć czytanie ulubionych książeczek na rzecz szaleństwa w sali zabaw. Zmień czas drzemki i obiadu. Maluch nie umrze z głodu jeśli zagryzie chrupkiem porę obiadową, a treściwego posiłku nie zdąży zjeść przed kolacją, bo uśnie w aucie po przejmującej zabawie w basenie pełnym piłek. Drzemka o 17 też nie jest dramatem, o ile nie zdarza się codziennie. Świat się nie zawali, jeśli położysz go później spać, a ty polegniesz o północy zmęczona jak koń po westernie. Poradzisz sobie z brakiem odpowiedniej ilości snu. My dorośli możemy przecież pić kawę. 🙂

Kiedy uświadomisz sobie, że mycie garów i prasowanie nie sprawiają ci tyle frajdy co zabawa z maluchem, już nigdy nie będziesz tą samą pedantycznie czystą i perfekcyjną gospodynią domową. Szybko nauczysz się akceptacji nieładu, który przy małym dziecku jest jak najbardziej właściwy. Olej uwagi i oceny innych – tych idealnych, świetnie ogarniających dom koleżanek, sąsiadek, ekoblogerek, teściowych czy swoich matek. Porzuć fartuch kury domowej i załóż nos klauna. Baw się z dzieckiem jak najwięcej. Wykorzystuj wspólny czas na maksa. Pokazuj mu świat, który jest za oknem, niech poznaje inne dzieci, a ty daj mu tego dobry przykład wychodząc do ludzi. Nie bądź dla swojego dziecka jedynie sprzątaczką czy służącą, a przede wszystkim bądź troskliwą i radosną mamą. Powodzenia! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *