Tyle szczęścia na raz. I jak tu nie zwariować!? :)

Jestem mamą. TAK! Jestem Mamą! 🙂 Czasem sama nie mogę w to uwierzyć. Moja przyjaciółka też często daje mi do zrozumienia, że wszystkiego można było się po mnie spodziewać, ale nie takiej odpowiedzialności i mnie w roli matki. Ciężko mi się z nią nie zgodzić 😀 Nigdy nie zaglądałam do wózków, nie wariowałam z radości na widok dzieci; jak już wspomniałam w jednym z postów planowałam się rozmnażać dopiero po trzydziestce. Najpierw chciałam się ustawić finansowo i zawodowo. Boże, jaka ja byłam głupia! Hahaha!!! 🙂
Teraz wiem ile prawdy było w słowach innych matek: „im wcześniej urodzisz, tym lepiej”, „dziecko to mega szczęście”, „jakoś sobie poradzisz”. Teraz wiem, że dla dziecka, które się darzy bezgraniczną miłością można wiele poświęcić, sobie odmówić bez żalu i zapewnić kruszynce to, czego potrzebuje. Nie zdecydowałam się wcześniej na dziecko, bo nigdy nie posiadałam instynktu macierzyńskiego. Nawet decyzja o powiększeniu rodziny została przeze mnie podjęta dość spontanicznie i nie do końca na poważnie. Nie myślałam wtedy o konsekwencjach i odpowiedzialności, a jednak moment pojawienia się dwóch kresek na teście był prawie równie szczęśliwy jak narodziny mojego zdrowego synka. Los nigdy nie zdecydował za mnie. Nie byłam lekkomyślna i obawiałam się niechcianej ciąży. Może dlatego, że nasz synek był planowany (mniej lub bardziej poważnie 😉 ), wyczekiwaliśmy go z niecierpliwością i obdarzyliśmy wielką miłością w chwili narodzin. Tak, kocha się tę fasolkę od momentu informacji o ciąży, ale ta bezgraniczna miłość pojawiła się w momencie ujrzenia i objęcia w ramionach.
Pierwsza ciąża i wszystko z nią związane było dla mnie i mojego męża pewną abstrakcją i czymś zupełnie nowym (logiczne), zresztą tak samo jak pojawienie się i wychowywanie maleństwa. Czuliśmy ekscytację, niepewność, wpadliśmy w szał zakupów i przygotowań. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy jaka fala szczęścia i miłości nas zaleje. Zdarza nam się analizować nasze życie przed i po narodzinach Stasia. Czujemy znacznie więcej empatii w stosunku do osób, które spodziewają się dziecka lub już są rodzicami. Mamy więcej tematów do rozmowy, czujemy prawdziwą radość, gdy znajomi informują nas o narodzinach lub ciąży. Wiemy już jakie to Szczęście.
Kiedy patrzę na moje dziecko i widzę jak się rozwija, kiedy czuję wielką dumę z postępów w rozwoju i ze wszystkich pierwszych razów, to wiem, że było warto zrezygnować ze spontanicznego życia i spania do południa po imprezach. Szczęście jakie towarzyszy pierwszemu uśmiechowi, pojawieniu się pierwszych ząbków, pełzaniu między stołem a zabawką, nauce „koci łapci” i „brawo, brawo”, uczucie zaciskających się rączek na szyi i wtulanie się mojego Misiaczka jest uczuciem NIE-DO-O-PI-SA-NIA. Kiedy niemowlak rośnie i zmienia się z zupełnie zależnej od nas istotki w dziecko, któremu kształtuje się charakter, które z wieloma zadaniami daje sobie samo radę i jasno manifestuje aprobatę lub dezaprobatę moich działań, uświadamiam sobie, że jestem świadkiem czegoś pięknego. To dla mnie chwile tak cenne, że nie zdecydowałabym się z nich zrezygnować dla dobra materialnego. Przykładam wszelkich starań w rozwój dziecka i czerpię z tego wiele radości. Jasne, czasami bywa ciężko. Czasem częściej niż często, ale jesteśmy dorośli, musimy sobie z tym radzić.
Zawsze chciałam mieć dzieci. W zamiarze standard – dwoje by wystarczyło. Teraz wiem, że tego Szczęścia nigdy dość. O bólu, jaki towarzyszył porodowi i rekonwalescencji szybko się zapomina (w porównaniu z historiami kobiet rodzących naturalnie, moja cesarka była jak wakacje all inclusive w szpitalu), a właściwie teraz nie ma on żadnego znaczenia. Obawy związane z porodem nigdy nie będą miały wpływu na moją decyzję o powiększeniu rodziny. Kolejna ciąża z racji posiadanego już doświadczenia i znajomości tematu będzie zapewne bardziej świadoma, przeżywana z większym luzem, choć równie mocno upragniona. Przy kolejnych dzieciach na pewno nie będzie łatwiej, ale jesteśmy gotowi podjąć to wyzwanie. I tak już zwariowaliśmy z miłości! 🙂

One thought on “Tyle szczęścia na raz. I jak tu nie zwariować!? :)

  1. Czy ja wiem…. ja mysle tylko o tym, zeby odchowac jak najszybciej i wrocic do normalnego zycia. Nie kazdy czerpie radosc z macierzynstwa. Tez bardzo chcialam miec dzieci ale zmienilo sie to fzien po porodzie. Nastepnego juz nie bedzie 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *