Matko Polko Sprzątająca, porzuć czasem swe dziecię w słusznej sprawie! Zrób coś dla siebie!

Nie znam kobiety, która nie chciałaby wyglądać i czuć się atrakcyjna w swoich oczach, oczach najbliższych, dalszych i nawet nieznajomych sobie ludzi. Dla niektórych wygląd zewnętrzny to priorytet nr 1, jedne o to walczą, choć łatwo nie jest, inne natomiast by bardzo chciały, ale ich próby kończą się fiaskiem. Znam też te leniwe, które nie podejmują żadnej walki o zadowalający wygląd i próbują wmówić innym, że dla nich to się zupełnie nie liczy.

Ja się nabrać na taką gadkę nie dam, bo sama przeszłam w życiu różne metamorfozy (chudłam, tyłam, zmieniałam kolor i długość włosów, styl z plastiku na elegancki i z eleganckiego na sportowy). Wiem, że bycie szczęśliwym to akceptacja siebie, bez względu na wagę, wzrost, ilość znamion, blizn i kolor włosów. Rozumiem, że można zaakceptować wiele swoich wad. Sama to uczyniłam, ale zrobiłam to po wielu ciężkich próbach ich zmiany. Nie na wszystko mam wpływ. Do niektórych kompleksów się przyzwyczaiłam, a z niektórymi walczę nadal (o kompleks’owym ratunku pisałam tutaj). Wiem, że moje dobre samopoczucie jest zależne w dużej mierze od wyglądu. Zawsze o to dbałam i nie przestałam nawet po narodzinach mojego synka. Uważam, że nie ma nic gorszego od zaniedbanej i sfrustrowanej swoim wyglądem mamy. Macierzyństwo to nie są tylko motyle w brzuchu, radość, zdrowie, szczęście i cierpliwość. Oprócz słodkich jak miodzio momentów są też chwile głębokich dołów, łez i braku sił. Nie dorzucajmy oliwy do ognia i oszczędźmy sobie płaczu na swój widok w lustrze.

Matko Polko Sprzątająca, porzuć czasem swe dziecię w słusznej sprawie! Zrób coś dla siebie!

Szczęśliwa kobieta to szczęśliwa matka i żona. Nie zapominaj o swoich potrzebach. Zaniedbując siebie zaniedbujesz swoje życie. Nagle budzisz się z ręką w nocniku, z depresją na swój widok w lustrze i już wiesz, że zmienić swój look będzie trudno. Walka z dodatkowymi kilogramami, z którymi nie czujesz się dobrze, jest trudniejsza niż ich gromadzenie. Włosami dawno nie zaopiekował się specjalista, więc wyglądają jak siano ubite w snopowiązałki. Co najmniej połowy trzeba będzie się pozbyć, żeby przywrócić im blask i zdrowie. Cera szara i zmęczona z braku snu i niewłaściwej diety. W szafie same dresy i t-shirty, bo to jedyna garderoba, która sprawdza się przy małym dziecku. Oprócz tego stawiasz na mało seksowny oversize z uwagi na dodatkowe kilogramy, które chcesz ukryć.

Potrafisz to sobie wyobrazić? A może czytasz o sobie? Nie dopuść do złego samopoczucia spowodowanego wyglądem, z którego nie jesteś zadowolona. Nie pozwól sobie na nieakceptację siebie. Robisz tym krzywdę zarówno sobie, swojemu dziecku i oczywiście partnerowi.

Jesteś jedną z tych mam, na które wystarczy spojrzeć, żeby wiedzieć o nocnych kolkach twojej pociechy? Chcesz zacząć dbać o siebie, ale w tej sytuacji nie wiesz jak? Marzy ci się powrót do formy sprzed ciąży albo chciałabyś być w jakiejkolwiek formie, oby tylko lepszej od obecnej? Żeby nie być gołosłowna sprzedam wam kilka trików, które stosuję na co dzień. Dzięki nim czuję się atrakcyjna i pewna siebie, a mój mężuś nie szczędzi mi komplementów. 😉 Może znajdziecie dla siebie jakieś rozwiązanie albo chociaż zapali wam się motywacyjna lampeczka w głowie… 🙂

1. W jednym z mądrzejszych portali parentingowych znalazłam kilka sensownych porad utrzymania sylwetki w ryzach. Jedna z nich wydała mi się niezwykle łatwa w praktykowaniu. Może od tego nie schudniesz, ale na pewno nie przytyjesz. Stosuję tę zasadę od początku rozszerzenia diety mojego malucha, czyli po ukończeniu przez niego 6 miesięcy. O co chodzi? O niedojadanie posiłków po dziecku! Niby kilka łyżeczek, niby zawsze zdrowe, lekkostrawne i bez cukru, a jeśli skonsumujemy każdy taki posiłek po dziecku, to przyswajamy solidną dawkę kcal, które powinny pozostać na kolorowym plastikowym talerzyku czy nietłukącej miseczce. Nie mam żalu wyrzucać niedojedzonego posiłku (no coż… jestem szczera), choć staram się nie robić więcej, niż Myszek zazwyczaj zjada. Jeśli to możliwe niedojedzone czy nieruszone jedzenie odkładam na później albo pakuję do lodówki.

2. Ułatwiaj sobie życie. Przy małym dziecku trudno znaleźć czas na cokolwiek, więc nie będę wypisywać głupot o regularnym odwiedzaniu klubu fitness, kosmetyczki, fryzjera, manicurzystki, masażystki i innych specjalistów od pięknego wyglądu. Znajdź swoje metody na szybki makeup. Poszukaj w necie opinii na temat trwałych kosmetyków, w szczególności lakieru do paznokci (jeśli nie jesteś fanką hybrydowego manicure). Nie bój się „ulepszaczy”. Doklejane rzęsy, sztuczna opalenizna, makijaż permanentny to nie są atrybuty pustych plastikowych lalek. Te zabiegi naprawdę ułatwiają codzienną pielęgnację i kosmetykę, a stosowane w odpowiedniej ilości potrafią subtelnie podkreślić naturalne piękno każdej kobiety.

3. Dbanie o siebie potrafi niemało kosztować. Zdaję sobie z tego sprawę. Nauczyłam się jednak pewnej zasady, którą wyznaję jak mantrę. Czasami lepiej oszczędzać przez jakiś czas, by zapłacić więcej za zabieg, którego potrzebujemy do szczęścia i lepszego wyglądu. Są rzeczy na których nie warto oszczędzać, a solidnie wykonane sprawią nam ogromną radość i nie będą powodem wylania wiadra łez i wydania kolejnych pieniędzy na naprawę spieprzonego zabiegu.

4. Poprawa wyglądu i samopoczucia nie musi wiele kosztować. Wystarczy wskoczyć w sportowe buty, założyć wygodne ciuchy i fruuuu!!! Bieganie jest nie tylko w modzie, ale jest tak popularne, że mało kogo już dziwi widok kobiet z nadwagą walczących o poprawę sylwetki. Ja osobiście podwójnie doceniam taki wysiłek, bo wiem jak trudno znaleźć czas i chęci na to, aby walczyć o lepszą wersję siebie niemalże z małym dzieckiem na ręku. Poza tym miło jest odpocząć od niemowlaka, które w tym czasie umacnia więzi z tatą. Poprawa sylwetki zerowym kosztem jest możliwa, tak samo jak poprawa kondycji cery. Robiąc zakupy kaszek, słoiczków, deserków i nawilżonych chusteczek w jednej z popularnych drogerii, nie zapomnij zajść w alejkę z kosmetykami do pielęgnacji twarzy. Za grosze możesz kupić maseczki nawilżające, ujędrniające, poprawiające koloryt skóry. Kiedy maluch pójdzie spać, nakładasz smarowidła na twarz i czekasz na efekty relaksując się podczas nicnierobienia. Jest też opcja dla leniwych – wiele maseczek nie wymaga spłukiwania 😉 Wujek Google również jest w stanie ci pomóc, znajdując miliony przepisów na maseczki z produktów, które znajdziesz w swoim domu. W wolnej chwili wystarczy zadać mu odpowiednie pytanie i voila! Masz wszystko jak na dłoni. Jeśli sceptycznie podchodzisz do reklamowych gwarancji cudownych efektów tych zabiegów, to pozwól chociaż, że zadziała efekt libido. Niech samo podjęcie działania, które ma względnie poprawić twój wygląd, będzie dla ciebie luksusem. Będziesz miała czas na relaks, a świadomość tego, że robisz coś dla siebie już poprawi twoje samopoczucie.

5. Jeśli jesteś młodą mamą wykorzystaj wszystkie zalety karmienia piersią, częstych drzemek malucha i spacerów. O oczywistej zalecie produkcji pokarmu na utratę wagi kobiety nie będę się rozpisywać, ale warto wspomnieć o szybkich ćwiczeniach w czasie wolnym i intensywnych spacerach z wózkiem, które poprawiają kondycję. Jeśli nie masz siły na ćwiczenia podczas drzemek maluszka zawsze możesz się regenerować razem z nim. Zdrzemnij się. Porzuć prasowanie, sprzątanie, gotowanie i nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia. Jeśli tego potrzebujesz, to znaczy, że ci się należy! Spacery są jednak obowiązkowe. Nie snuj się bezcelowo po najbliższych uliczkach. Narzuć sobie tempo, włącz apkę Endomondo i pobijaj swoje rekordy. To zawsze dodatkowa motywacja! 🙂

6. Nie kupuj luźnych, wygodnych i mało atrakcyjnych ubrań tylko dlatego, że większość czasu spędzasz w domu z dzieckiem. Samo robienie takich zakupów już jest dołujące, bo nie masz po co przechodzić przez elegancki dział sieciówki. Idziesz od razu na sportowe, kończąc oczywiście na dziale dziecięcym. Nie nacieszysz oczu fasonami, w których czułabyś się atrakcyjnie, a jeśli już na nie patrzysz, to z poczuciem tęsknoty i żalu, że to już nie dla ciebie. Bo figura nie ta, bo nie ma okazji. Ha! Właśnie czytasz o mnie w pierwszych miesiącach życia Myszka. Kiedy w końcu założyłam atrakcyjny ciuch, poczułam się atrakcyjnie. Okazja do wyjścia w nowej stylizacji też się od razu znalazła!

7. Kompleksy blokują. Nie chcesz wychodzić do ludzi, bo nie chcesz być oceniana. Nie wychodzisz do ludzi, więc nie czujesz potrzeby, aby wyglądać dobrze. Koło się zamyka, a problem sam nie zniknie. Nie masz ochoty widzieć kogokolwiek, bo nie czujesz się na siłach? Zmuś się! Wystarczy raz przełamać niechęć, poznać nowych ludzi, nawiązać kontakty. Później będzie tylko z górki. Nie możesz się nagle wycofać, zniknąć i nie odbierać telefonu czy nie odpisywać na wiadomości. Będziesz zobowiązana do utrzymywania kontaktów z innymi ludźmi, chyba, że nie będzie ci odpowiadało ich towarzystwo. Zapewniam cię jednak, że kobiety, które siedzą z dzieckiem w domu od dłuższego czasu mają ogromną potrzebę rozmowy z innymi dorosłymi ludźmi. Choć w pierwszym momencie ten pomysł może wydawać ci się bez sensu, to może się okazać, że potrzebujesz tych spotkań jak tlenu do życia. Dzięki nim będziesz miała większą motywację do zadbania o siebie.

8. Zawsze wyglądaj dobrze. Nigdy nie wiesz, kiedy spotkasz kogoś, kogo nie lubisz. 🙂 To takie życiowe…

Pomimo zmiany priorytetów w twoim życiu i uwzględnianiu potrzeb swojego dziecka na pierwszym miejscu, nie zapominaj w tym wszystkim o sobie. Ono zawsze będzie cię kochało, niezależnie od wagi, kondycji skóry i włosów. Jednak pamiętaj, że bierze z ciebie przykład i czerpie wzorce, którymi później kieruje się w życiu. Twoje dobre samopoczucie powinno być dla ciebie tak samo ważne jak zdrowie, bezpieczeństwo i radość twojego dziecka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *