Magia uchwycona zdjęciami

Nigdy nie byłam fanką fotografii. Nie kręciły mnie sweet focie, wyjątkowe ujęcia, plenery. Nie przepadałam za oglądaniem cudzych wspomnień uwiecznionych na cyfrówkach. Swoich też nie oglądam. Nawet sesji ślubnej chciałam uniknąć, bo wydawała mi się zupełnie zbędna. Wystarczyły mi zdjęcia z TEGO dnia, z zabawy weselnej i momentu zaślubin.

Od pewnego czasu mam na ten temat inne zdanie. Zgadnijcie, kiedy nastąpił ten przewrót. 😉 Logiczne! Wtedy, kiedy na świecie pojawił się Staś. 😛 Byłam w Niego tak zapatrzona, że zapragnęłam mieć Jego zdjęcia w ramkach, w portfelu i wszędzie, gdzie się da. Część chciałam podarować najbliższym. Pierwszy raz od kilkunastu lat zleciłam wydruk zdjęć cyfrowych. Było ich ponad 700! 🙂 Na szczęście w empiku była wtedy spora zniżka, więc zapłaciłam grosze. Pozazdrościłam też znajomym sweet sesji swoich nowo narodzonych dzieci. Magiczne ujęcia, dosłownie jak z pocztówek. Po dwóch tygodniach po porodzie udaliśmy się do fotografa z nadzieją, że nasz Synek będzie wzorowo współpracował i pozował jak prawdziwy model. Sądziłam, że doświadczenie i profesjonalizm „pstrykacza fotek” załagodzi ewentualny płacz, a może nawet zdziała cuda i zaczaruje Stasia do paru zatykających dech w piersi ujęć. No cóż… Rozczarowałam się. Są „pstrykacze fotek” i prawdziwi Fotografowie przez duże F. Choć naszym „pstrykaczem” była kobieta, to kompletnie nie interesował ją nastrój Myszka. Pstrykała jak leci, bez uwag, propozycji i prób rozweselenia do pojedynczych ujęć. Jedynie zmienialiśmy rekwizyty, które były wątpliwej jakości…

Po obróbce zdjęć niektóre z nich były mocno przejaskawione, na kilku Myszek wygląda jak smerf, bo kolor skóry przypominał raczej niebieski niż beżowy. Parę fotek było super uroczych, ale jakość pozostawiała wiele do życzenia. Oczywiście na każdym zdjęciu był nasz Synek, więc nad każdą fotką można się rozpłynąć, aczkolwiek widać na nich brak umiejętności, które powinien posiadać dobry fotograf.

Byłam przeszczęśliwa, kiedy moja znajoma zaproponowała profesjonalną sesję ze Stasiem. Z uwagi na to, że jestem Jego osobistym fotografem, to brakuje mi wspólnych zdjęć. Mój mężuś jeszcze nigdy w swoim życiu nie zrobił dobrego ujęcia, więc na niego w tym temacie nie mam co liczyć. Z Dorotą szybko udało się ustalić termin i miejsce sesji. Wybrałyśmy nowoczesny plac zabaw z fontannami, w których dzieciaki pluskają się w upalne dni. Sympatyczna atmosfera, piękna pogoda i Fotograf, która zna się na rzeczy, sprawiły, że sesja była nie tylko świetną zabawą, ale też dała świetne efekty w postaci pięknych zdjęć. Kilka ujęć poniżej.

Dziękuję! 🙂

Stronę Doroty znajdziesz tutaj

P.S. Chciałabym się pochwalić Jego nieziemsko niebieskimi oczkami, ale z uwagi na ochronę wizerunku wolę tego uniknąć. Nagnę jednak swoje zasady i wrzucę ujęcia, na których widać Jego twarz.

img_2247

img_2285

img_2302

img_2372

img_2404

2 thoughts on “Magia uchwycona zdjęciami

  1. Iza, świetnie piszesz! Lekko i przyjemnie. . . Cudownie widzieć Cię w roli Mamy 🙂 Stasiu może być dumny z Ciebie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *